Inspiracje, motywacje, prezenty!












Nigdy nie jest za późno na zmiany- Tomasz


-Co chciałbyś o sobie powiedzieć, przekazać Czytelnikom mojego bloga?
-Że nigdy nie jest za późno na zmiany.
-O jakich zmianach mówisz?
- Mentalnych. Chciałem po prostu powiedzieć, że nawet z najbardziej beznadziejnej sytuacji można wyjść, tylko trzeba wierzyć, że się wyjdzie. Mam 38 lat, a jeszcze 3-4 lata temu, może więcej 5-6 lat temu, moja przyszłość w mojej głowie wyglądała, no nieciekawie.
-Czyli jak?
-Od 2003 roku tkwiłem w beznadziejnym małżeństwie, byłem pijącym alkoholikiem i moja wizja przyszłości wyglądała tak, że po prostu zapiję się na śmierć. 
- Kiedy nastąpił przełom?
- Były w sumie 2 przełomy. Pierwszy w 2009 roku, kiedy odeszła ode mnie żona. A drugi to na wiosnę 2010 roku, spotkałem po 15 albo po ponad 15 latach, koleżankę z młodzieńczych lat.
- Gdy odeszła od Ciebie żona, co to zmieniło w Twoim życiu?
- Od razu, na gorąco, to był kolejny pretekst do napicia się. Chlałem, ale byłem szczęśliwy, że nie będę tkwił w tym chorym związku.
-Dlaczego nazywasz go chorym?
- Bo teraz jak patrzę z dystansu na to, co się wtedy działo w naszym małżeństwie, to było jedne wielkie kłamstwo. Ona na każdym kroku okłamywała mnie, a ja ją.
- Czy wniosłeś w to małżeństwo dokładnie to, co wyniosłeś z domu, z małżeństwa swoich rodziców?
- Chyba tak. Ja pracowałem, ona nie pracowała. Ja chlałem bardzo dużo, codziennie. Nic nas nie łączyło. 
-Co spowodowało, że zdecydowałeś, że nie chcesz już tak żyć?
- Znaczy, jak spotkałem tą koleżankę z młodzieńczych lat, widziała jak wyglądam, ale pamiętała mnie z lat, gdy jako gówniarze spędzaliśmy dużo razem czasu. Ona jest kuzynką moich kumpli. Dużo ze sobą rozmawialiśmy, ona pytała, co się stało, że doprowadziłem się do takiego stanu. Przyznałem się przed nią, że mam problem z alkoholem, powiedział, że jeśli chcę, może mi pomóc.
- I pomogła Ci?
- Były dwie takie rzeczy. Po pierwsze, między nami zaiskrzyło, spodobaliśmy się sobie. I to była jedna z takich rzeczy... nie, inaczej. Spodobaliśmy się sobie, a po drugie powiedziała mi: Pokaże ci jak zajebiście można żyć na trzeźwo. Sama nie pije i nie używa żadnych wspomagaczy. No i pokazała mi (śmiech).
-Jak?
- Przychodziła do mnie i mówiła: Pożyczyłeś od mojej mamy 700 zł i zarezerwowałeś dla nas weekend na Mazurach. A ja nic o tym nie wiedziałem (śmiech). Mówiła: pojedziemy razem, spędzimy super czas, ale musisz być trzeźwy. I jechaliśmy. Dobrze jedliśmy, śmialiśmy się, spacerowaliśmy, rozmawialiśmy, kochaliśmy się. I wszystko było takie świadome. Takich wyjazdów było kilka.
-Czy podczas tych wyjazdów uświadomiłeś sobie, że coś tracisz?
- Tak. Ten czas jak byliśmy razem... było fantastycznie, chociaż gdzieś z tyłu głowy miałem alkohol. Uświadomiłem sobie, że wszystkie te lata podczas, których piłem, straciłem je. Kiedyś ojciec mi powiedział, bo wiesz, on wytrzeźwiał 2 lata przed swoją śmiercią, powiedział mi, że nie wie gdzie stracił 10 lat swojego życia. Nie pamiętał. Powiedział, że tak jakby położył się spać jako 40-50latek, a obudził się jako 50-60latek. Ze mną było tak samo.
-Co było dalej?
- Związałem się z nią, chociaż przez pierwsze 2 lata niewiele się zmieniło. Mniej piłem, ale jednak cały czas piłem. Zachęciła mnie, żebym poszedł na terapię. Dla mnie na początku, to w ogóle  było nie do pojęcia, żebym szedł na jakiś odwyk. Odwyk kojarzył mi się, znaczy ludzie, którzy idą na odwyk, kojarzyli mi się z menelami, co piją denaturat. Ale w końcu poszedłem- zmotywował mnie strach o moje zdrowie i życie, bo bywało bardzo źle. Nie chciałem też dłużej sprawiać cierpienia kobiecie, którą kochałem, z którą się związałem i która tak bardzo we mnie wierzyła. Wiesz? Ona wierzyła we mnie bardziej, niż ja sam w siebie (śmiech). No, a na terapii poznałem kilku biznesmenów, artystkę malarkę i wielu ludzi, którzy na pierwszy rzut oka, nikt by nie powiedział, że są alkoholikami.
- To bardzo ważne, co teraz mówisz, bo wiele osób myśli podobnie jak Ty wtedy. Kojarzą alkoholika z dziadem, który stoi pod sklepem i zaczepia ludzi: kierowniku poratuj złotiszem, by mieć na bełta. A tymczasem alkoholicy pochodzą z różnych środowisk, wykonują różne zawody, mają różne wykształcenie i sytuację finansową. Są wśród nich lekarze, prawnicy, robotnicy, aktorzy, magazynierzy, biedni i bogaci, samotni i w związkach.



-To prawda. Kiedy trzeźwiałem miałem ogromne wsparcie mojej kobiety, teraz już żony. Pomógł mi tez fakt, że ona nie pije. W domu nie ma alkoholu i stało się to dla mnie naturalne. W moim dzieciństwie był alkohol i obiecałem sobie, że nigdy nie będę jak mój ojciec alkoholik. Potem stałem się taki jak on, ale teraz dotrzymuję słowa danego sobie. Spełniam swoje marzenie.
-Teraz nie pijesz.
- Tak. Nie piję prawie 3 lata. 3 lata będzie w sierpniu.
-Czy był to dla Ciebie trudny okres?
- Tak, piłem około 20 lat, a przez 10 lat byłem w ciągu- piłem codziennie. Pierwszy rok był dla mnie tak, jakbym oglądał jakiś film. Wszystko co się działo obok mnie, jak w jakimś filmie. Miałem mętlik w głowie, nie wiedziałem czasem jak ktoś coś do mnie mówił, o co chodzi. Czułem się jak debil. Potem przyzwyczaiłem się, nauczyłem się być trzeźwy. Przez pierwszy rok musiałem bardzo uważać, bo wszystko mogło stać się pretekstem, by znów popłynąć. Potem już było łatwiej, a teraz w ogóle o tym nie myślę i nie wyobrażam sobie, żebym znów miał zacząć pić.
-Dlaczego?
-Znaczy, jak sobie przypomnę moje doświadczenie z piciem, to nie było fajne. Jest takie powiedzenie: pić trzeba umieć. Ja nie umiem i nie piję.
-Czy w społeczeństwie ogólnie pijącym, trudno być trzeźwym? Jest się dziwakiem?
- Tak. Mieszkam w UK i tutaj łatwiej być trzeźwym. W Polsce, gdy komukolwiek mówiłem, że nie piję, pytano mnie czy jestem chory albo czy jestem jehowy. Dla nich było nie do pomyślenia, że mogę nie pić z własnego wyboru. Tutaj jest to naturalnie odbierane, Anglicy po prostu przyjmują to do wiadomości. Nie piję- aha, ok- i tyle. W Polsce jest to nie do przyjęcia. Spotkałem kiedyś starego znajomego. Powiedziałem mu, że nie piję. Ale jak? W ogóle? Ani łyka piwa? W ogóle. Wiesz, jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić. Normalnie jestem UFO (śmiech). Dla mnie kiedyś było to też nie do wyobrażenia. Z żoną bywamy na imprezach, na których standardem jest alkohol: wesela, chrzciny, urodziny. Organizujemy Sylwestra i grille. Znajomi piją, my nie. Najzabawniejsze jest to, że my na trzeźwo o wiele lepiej się bawimy niż ci co piją. Na weselach niektórzy komentują, że musimy być mocno nagrzani. Dla większości jest nie do pomyślenia, że tak bawić się można bez picia.
-Odniosłeś ogromny sukces. Wytrzeźwiałeś, rozliczyłeś się z przeszłością, zakończyłeś niszczący pełen kłamstw związek, zerwałeś z wzorcami z dzieciństwa, które przez alkoholizm ojca, było tragiczne.  Gdzie i kim jesteś teraz?
- Teraz jestem w trakcie nauki życia na nowo, ale nie takiego życia jakim żyje większość ludzi: życia na niby, z jakimiś kłamstwami, dwulicowością i całym tym syfem. Jestem mężem, ojcem, pracuję, rozwijam się każdego dnia. Wróciłem do mojej młodzieńczej pasji- gry na gitarze elektrycznej, ku czasami rozpaczy mojej żony, gdy ćwiczę (śmiech). Mam wspaniała żonę, z którą przeszedłem długą i ciężką drogę. Dziś jestem spokojniejszy, zdrowszy. Od czasu, gdy przestałem pić, schudłem 25 kg. Teraz mam w głowie przede wszystkim dobro i szczęście rodziny. Nie zapomniałem o sobie, ale wiesz, alkoholicy to pieprzeni egoiści, a teraz potrafię dbać o innych. Nie podejmuje kretyńskich ruchów, bardziej sobie ufam. Jestem niezależny finansowo, bardziej pewny siebie. Przede wszystkim myślę, żeby nam było dobrze, a nie jak kiedyś, żeby tylko mi było dobrze. 
-Jakie plany na przyszłość?
- W najbliższej przyszłości, razem z żoną, chcemy spełnić nasze marzenie i kupić dom w polskich górach. Ostatnio zainteresowałem się copywritingiem i na pewno będę rozwijać się w tym kierunku. Zawsze lubiłem podróżować i mamy zaplanowanych kilka podróży. Wiesz, moim najważniejszym planem jest to, by nigdy więcej nie być dupkiem (śmiech).



Tomasz Ziniewicz- szczęśliwy mąż, ojciec 2 chłopaków, gitarzysta, przyszły copywriter, rezydent UK, trzeźwy alkoholik z planami na przyszłość.
Jeśli chcesz zadać osobiście pytanie bohaterowi wywiadu, napisz tomasz.ziniewicz@gmail.com

Pozdrawiam
Vika Nova



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka