Inspiracje, motywacje, prezenty!












Freelancerką być... X porad jak sprawić, by Twoja praca w domu stała się koszmarem.


Jest godzina 23:51 czasu londyńskiego, na nogach mam różowe kapcie, ubrana jestem w piżamę w panterkę o 3 rozmiary za dużą. Siedzę i piszę ten post. Ręce mi opadły, cycki i tyłek też. Czytam poradniki. Jest noc, chodzę spać o 2-3 nad ranem, to taki czas, by sobie poczytać więc czytam. No, a jak czytam to śmieję się z waleniem głową o klawiaturę na zmianę.
Jestem freelancerką i pracuję w domu. Naturalne jest, że w związku z tym otaczam się innymi freelancerami. Dlaczego tak jest w poście W życiu nie ma przypadków, a z kim przystajesz takim się stajesz.
No i czasem czytam poradniki innych freelacerów, głównie kobiet, bo to one piszą takie wspaniałe poradniki, jak skutecznie/wydajnie/zorganizowanie pracować w domu. Przeważnie się śmieję i na tym się kończy. Dzisiaj jednak pierw się pośmiałam, a teraz wszystko mi opadło. Dlaczego? O tym za chwile, a teraz najważniejsze przesłanie w tym poście:
Każdy z nas jest inny, przez co, każdy z nas inaczej pracuje i wymaga innych warunków, by pracować skutecznie/wydajnie/zorganizowanie. Najważniejszą rzeczą jest to, by znaleźć swój własny sposób. A wszystko po to, by żyło nam się dobrze i w zgodzie ze sobą. Amen!




Opadło wszystko, bo czytam: 

1. Ubierz się i wymaluj tak, jakbyś szła do korpo. To ponoć ma nam ułatwić przejście z trybu domowego na pracowniczy i działać bardziej motywująco. 
No i pewnie niektórzy tak muszą, bo faktycznie jak będą chodzić pół dnia w piżamie to wrócą do łóżka i z pracy nici. Osobiście raz się ubieram i maluje, raz chodzę pół dnia w piżamie, za każdym razem jestem tak samo wydajna.  A jak mieszkałam w swoim domu w Gdańsku, to czasem pracowałam nago na ogrodzie- taki miałam luksus :)Bynajmniej nie ubiór i to co mam akurat na buzi sprawia czy chce mi się czy nie chce pracować. 
Moja rada: jak chcesz maluj się, jak nie to nie. Jak chcesz ubieraj suknie balową, a jak chcesz ubieraj jeansy i podkoszulek swojego faceta albo chodź w piżamie. No matter- ważne, żeby było Ci wygodnie :)

2. Miejsce pracy to podstawa. Wydziel je sobie, nawet jeśli miałoby to być tylko biurko i zawsze miej na nim porządek. Ma wyglądać tak, jak w korpo. Wszystko idealnie poukładane i na wyciągnięcie ręki, by nie marnować czasu. 
No i pewnie niektórzy tak muszą i nawet lubią. Osobiście najlepiej i najwygodniej pracuje mi się na mojej skórzanej, wielkiej i cholernie wygodnej kanapie. Z idealnie wysokim oparciem, z laptopem na kolanach. Czasem pracuję na dworze, w Gdańsku dużo pracowałam właśnie na zewnątrz. Czasem siedzę, czasem stoję, a czasem nawet leżę. 
Moja rada: pracuj tam gdzie chcesz i stwórz sobie takie stanowisko pracy, jakie Ci najbardziej odpowiada. Lubisz porządek to go miej, lubisz bałagan to go miej. Rób tak, żeby było Ci dobrze :)
3. Miej wszystko zaplanowane włącznie z przerwami na posiłki (na siku nie zostało na szczęście dodane). Każdy dzień, tydzień i miesiąc, po czym, co ranek zaglądaj do kalendarza i przypominaj sobie jak to wygląda. A jak masz zaplanowane jakieś spotkania, to w dni poprzedzające pracuj- tu zostało użyte dosłownie słowo- intensywniej. 
No w to, to już w ogóle nie mogłam uwierzyć. Zupełnie jak w korpo. No i pewnie niektórzy tak muszą i nawet lubią. Osobiście część rzeczy planuje, część nie- jak choćby tego posta nie planowałam. Kiedyś wszystko namiętnie zapisywałam, bo nie umiałam spamiętać, dzisiaj większości rzeczy nie zapisuję. Przez 20 lat wyrobiłam sobie umiejętność robienia planów i strategii w głowie i je jeszcze pamiętać. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego skoro mam we wtorek spotkanie, mam w poniedziałek zapierdzielać ciężej.
Moja rada: lubisz mieć wszystko spisane i zaplanowane, to tak rób. Nie potrzebujesz mieć zaplanowanych przerw na jedzenie i siku, nie rób tego. Pracuj wtedy kiedy lubisz i czujesz, że jesteś wtedy w świetnej formie. Tak, by było Ci dobrze :)

4. Bądź ze wszystkimi nowinkami technologicznymi na bieżąco, bo nigdy nie wiadomo kiedy coś ci się przyda. Nie może zabraknąć ci nigdy papieru, kopert i pamiętaj, że nie masz możliwości proszenia nikogo o pomoc. 
Jak w korpo. No to już kurwa przesada! To była ta chwila, w której przestałam się śmiać i zaczęłam się rozglądać czy nie jestem w ukrytej kamerze. Serio! Z wszystkimi nowinkami na bieżąco, bo nie wiadomo kiedy będziesz potrzebował zaktualizować program? Serio? Zawsze miej zapas wszystkich materiałów biurowych i papierniczych? Serio? Teraz, gdy sklepy 7 dni w tygodniu otwarte i wszystko w nich jest? No i ten tekst, że nie masz możliwości nikogo o pomoc poprosić. A co Ty prowadzisz swoją firmę na bezludnej, bezzwierzęcej i bezroślinnej wyspie? Nawet kota można poprosić o pomoc. A jak masz męża / narzeczonego / faceta / dziecko / dzieci / sąsiadów, to możesz ich poprosić. Serio! Tomek możesz zeskanować mi ten dokument? Oli proszę cię, podaj mi telefon. Glen (nasz sąsiad), proszę cię odbierz telefon i powiedz, że oddzwonię- to akurat byłoby trudne, bo Glen nie mówi po polsku.
Moja rada: jeśli chcesz możesz prosić, kogo chcesz o pomoc. Inna sprawa czy to dla ciebie zrobią. Jeśli lubisz mieć hurtowe ilości materiałów biurowych w domu, proszę bardzo, masz do tego prawo. Jeśli zwisa Ci to, że skończy się papier do drukarki i nie stanowi dla Ciebie problemu wyskoczyć, by go zakupić, to nie kupuj na zapas. Wszystko, by było Ci dobrze :)

5. Nigdy, przenigdy w godzinach pracy nie zajmuj się prywatnymi sprawami. Jest to mega nieprofesjonalne!
Zupełnie jak w korpo. Niektórzy tak lubią i sobie tak robią, a nawet muszą inaczej z produktywności klapa. Osobiście pracuję sobie, kiedy się zmęczę idę na zakupsy, albo poopalać się, o ile nie opalam się pracując. Czasami jestem mega produktywna, ale przerywam pracę, bo mam nieodpartą chęć na gorący seks z mężem. Czasami odbieram telefon ze szkoły Oliviera, że znów miał wypadek i jadę po niego. Czasami potem do szpitala. 
Moja rada: jeśli lubisz mieć wyznaczone godziny pracy od do, to sobie je wyznacz i nie zajmuj się w tym czasie niczym innym jak pracą. Jeśli lubisz sobie urozmaicać czas pracy różnymi przyjemnościami, to sobie je dostarczaj w formie i ilości jaką lubisz. Byle było Ci dobrze :)

6. Rozmowy przez telefon i skype prowadź w spokojnym miejscu, a jak ktoś cię widzi to zadbaj o jasne światło i spokojne tło.
Jak w korpo. Niektórzy tak muszą i tak lubią. Osobiście ostatnio przeprowadzałam wywiad z cudowną Magdą i w tle była moja skórzana, cholernie wygodna kanapa, a za moimi plecami czasami przemykał mąż i dziecko. To był najlepszy wywiad jakikolwiek, kiedykolwiek zrobiłam. 
Moja rada: rozmawiaj jak chcesz, gdzie chcesz i z takim tłem jak chcesz. Wolisz spokój podczas rozmowy, zadbaj o spokój. Nie przeszkadza Ci szum, ruch, to gadaj sobie przy włączonym telewizorze czy chodzącym mężu. Ma Ci być dobrze :)

7. Wielozadaniowość to wróg! Nigdy nie rób dwóch czy większej ilości rzeczy na raz, bo spieprzysz wszystko. Popełnisz pełno błędów i nic ci nie wyjdzie. 
Niektórzy tak mają- jedno zadanie w jednym czasie. Osobiście czasem robię tylko jedną rzecz na raz np.: wywiady przez skype. A czasami kilka rzeczy na raz. Słucham podcastu i piszę. Jem i oglądam. Piję herbatę i uczę się lub robię w Necie badania. A czasami pisze książkę, jednocześnie uwodzę męża i oddaję się jego pocałunkom w kark. 
Moja rada: jeśli masz podzielną uwagę i możesz dobrze wykonywać wiele rzeczy na raz i tak chcesz, to tak rób. Jeśli wolisz robić w jednym czasie jedną rzecz, to tak rób jeśli tylko chcesz. Ma być Ci dobrze :)

Po przeczytaniu tego tekstu, wróciłam na górę strony, by sprawdzić czy to nie jest strona typu "ale beka", "na drugie mam ironia", "pudelek". Sama bowiem często posługuję się ironią, by bardziej dotrzeć do odbiorcy. Ironizuję także wtedy, gdy coś bardzo mnie wkurza i chce sobie ulżyć. Niestety to nie jest strona z bekowymi tekstami, ani ironia. To prawdziwe rady, napisane przez prawdziwą biznesłumen, która prowadzi bardzo prawdziwą i poważną stronę internetową. Dla niektórych, tych którzy lubią się tak terroryzować i nie chcą zapomnieć dlaczego opuścili korporację te wskazówki będą na wagę złota. Gorzej jak ktoś, kto wcale nie potrzebuje tych wszystkich zniewolaczy stosować, uwierzy tej pani i zacznie stosować, a potem znienawidzi swoją prace i uzna, że bycie freelancerem to taki sam shit jak praca w korpo.




Zostałam freelancerką ze względu na słowo free- wolny. Wolność to to, co cenię najbardziej. Sama siebie nie zniewolę. Nie zamknę w domowej korporacji z wyznaczonymi przerwami na siku, czytając wszystkie nowinki technologiczne, bo może jakiś program będzie trzeba zaktualizować. Moim miejscem pracy nie będzie za cholerę żadne domowe biuro rodem z Manhattanu tylko moja kanapa, bo tak chcę. Tak lubię i tak sobie wybrałam. Nie zrobię sobie tego, nie stworzę korporacyjnego trybu pracy, by samą siebie zniszczyć. Ma być mi dobrze, bo jak jest mi dobrze to jestem produktywna, a moja praca jest mega wydajna. Dzięki temu kocham ją bardzo i nie zamienię na żadną inną!

Proszę, zrób sobie dobrze :)
Vika

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka