Inspiracje, motywacje, prezenty!












Świat stanął na głowie i czemu wciąż walczy z prawami natury?


Smuci mnie fakt, że wszystko stoi na głowie. Smuci mnie kiedy kobiety decydują się na pierwsze dziecko w wieku trzydziestu paru lat. Kiedy faceci się malują, a kobiety budują domy. Świat został stworzony w taki a nie inny sposób i ciągła walka z naturą i prawami rządzącymi tym światem powoduje, że dziczejemy. 
Jesteśmy zwierzętami, czy nam się to podoba czy nie. Dostaliśmy cudowny dar jakim jest wolna wola, dzięki której potrafimy decydować co zdominuje nasze życie oraz panować nad instynktami. Dzięki temu nie napadamy na każdą seksi kobietę czy przystojnego faceta i nie rżniemy ich na środku skrzyżowania. Nie jemy byle gówna, bo nie potrafimy zapanować nad łaknieniem i musimy tu i teraz jak tylko zaburczy nam w brzuchu rzucać się na jakieś żarcie.
Zmieniły się czasy, to fakt. Zmieniły się priorytety, a społeczeństwo konsumpcyjne bardziej skupia się na mieć niż być. Trudno w dzisiejszych czasach znaleźć faceta co podoła roli samca, męża, kochanka, bo musi przede wszystkim wyglądać. A kiedyś mówiło się, że facet ma być tylko odrobinę ładniejszy od diabła. Tu nie chodzi, że ma być zaniedbany, śmierdzący i ubrany w łachmany. Ważne było co innego niż ogolony tyłek i modna broda. Ważne było to, co miał, ma i będzie miał zapewnić każdy samiec rodzaju ludzkiego- poczucie bezpieczeństwa. Ma iść upolować, przytachać co upolował do domu, który zbudował lub zdobył, obronić swoją wybrankę i dzieci. Chronić zawsze i wszędzie. Zapewnić 3 podstawowe potrzeby dla zachowania zdrowia psychicznego: dom, ubranie i jedzenie. Mężczyźni kiedyś szanowali matki swoich dzieci, bo sprawą nadrzędną każdego gatunku jest przetrwać. Synowie byli uczeni przez ojca dbania o dom, inaczej rzecz jasna niż kobiety. Mieli umieć zreperować, naprawić, by nigdy dach schronienia nie zawalił się na głowy. Dumnie mówili to matka moich dzieci- jej własnie należy się szacunek. Kobieta mogła liczyć na męża w kwestiach wychowawczych- jak trzeba było to ojciec autorytatywnie ryknął na dzieci i spokój był, i posłuszeństwo. Matki były od łagodzenia konfliktów, stwarzania wszechogarniającej atmosfery miłości i czułości. To do matki się biegło z rozbitym kolanem lub gdy kolega dokuczył. Była równowaga między pierwiastkiem męskim- siłą, odwagą, zaradnością, dominacją, zdecydowaniem a pierwiastkiem żeńskim- czułością, opiekuńczością, łagodnością i pobłażliwością. Dzięki tej równowadze było można mówić o mądrej miłości. Bo mądra miłość potrafi powiedzieć nie (tu przeważnie występował ojciec) kiedy trzeba i tak (tu przeważnie występowała matka).
Dziś rodzi się coraz więcej niepełnosprawnych dzieci, ale kobiety są ślepe na statystyki, bo przecież pierw kariera, dom, kasa, a potem rodzicielstwo. Dziś mieć więcej niż 2 dzieci to patologia. Kiedyś kobieta powyżej 25 roku życia była starą panną, dziś gdy wychodzisz za mąż przed 25 rokiem życia jesteś co najmniej dziwna. Wiek zamążpójścia idzie w górę, ale wcale nie gwarantuje trwałości związku. 
Pamiętam z podstawówki koleżankę, którą matka urodziła w wieku 36 czy 38 lat. Przepaść pokoleniowa. Koleżanka często wstydziła się, że ma taką starą matkę. Często też brano ją za jej babcię. Czy kobieta, która rodzi w tym wieku pierwsze dziecko liczy się z tym, że kilkanaście lat będzie musiała mieć zdrowie i siły opiekować się swoim dzieckiem? A w przypadku urodzenia niepełnosprawnego dziecka im dłużej tym lepiej. Czy tak stary ojciec zdaje sobie sprawę, że może nie zdążyć nauczyć swojego syna wielu potrzebnych mu w życiu rzeczy?
Czy jesteśmy w stanie oszukać zegar biologiczny? Nie! Usypiamy instynkty, które w nas ze zdwojona siłą co kilka lat odżywają, a my znów je pohamowujemy. Przeciągamy czas z druzgocącym skutkiem. Oszukujemy siebie i próbujemy oszukać naturę. 

Zniewieściali mężczyźni z depresją. Babochłopy nienawidzące facetów, siebie i świat. Dzieci mające rodziców w wieku dziadków. Dziadkowie niedożywający wnuków. Porzucane dzieci, bo nie w porę. Porzucani rodzice, bo starzy, przeszkadzający w karierze. Stawanie siebie przed wyborem: nowy telewizor full HD czy dziecko. Brak poczucia bezpieczeństwa, chaos, pomieszane role, niewłaściwe priorytety i wartości, a co za tym idzie agresja, choroby psychiczne, nałogi- kiedyś alkoholizm i narkomania, dziś ucieczka w wirtualny świat, hazard. Patologie zmieniają tylko twarz. Dziś patologią jest to, że mieć znaczy więcej niż być

Pozdrawiam
Vika

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka