Inspiracje, motywacje, prezenty!












Jak nauczycielka zniszczyła życie siedmiolatkowi....

Postanowiłam podzielić się tą historią, bo wiem, że wciąż takie sytuacje się zdarzają, a rodzice nie wiedzą co wtedy robić. Dziecka świat jest kruchy i opiera się na tym czego my go nauczyliśmy. Dorośli bardzo często nie potrafią radzić sobie z krytyką, nagonką, a co dopiero dziecko.
Mój straszy syn to ADHDowiec. ADHD to takie shit, że dziecko choć nie chce to bardzo nadpobudliwe. Nadpobudliwość ruchowa jest najmniejszym problemem w tej dysfunkcji i łatwo sobie z nią poradzić, nawet w szkole. Nadpobudliwość psychiczna to już inna bajka, a raczej horror. Gonitwa myśli, przeskakiwanie myślami z tematu na temat, zupełnie odmienny od tego pierwszego. Kiedy zwykły człowiek patrzy na to zdjęcie widzi to:


ADHDwoiec widzi to:

Bardzo trzeba się wysilić, żeby zobaczyć tu kota! Te białe, rozszalałe krechy to myśli ADHDowca, jego koncentracja. Jak z tym żyć? Bardzo trudno, ale się da, jak ma się wsparcie, pomoc i otacza się ludźmi nie robotami. Ludzie mają empatię!
Kiedy mówisz do ADHDowca na przykład to:

20 słów. To ADHDwoiec z tego zdania słyszy tylko 50%, a z tych 50% usłyszanych zapamiętuję tylko 20 %. Dla zobrazowania ma się to tak:


10 słów usłyszy a zapamięta tylko 20 % z tego, czyli:


Przerażające, co? I weź teraz wykonaj prośbę, z której nic sensownego nie wynika. Jak komunikować się z ADHDowcem w poradniku, który właśnie tworzę. Będzie do pobrania za darmo w formacie PDF.
Wracam do historii mojego siedmioletniego, w tamtym czasie, syna.
Patryk rozpoczął szkołę jak każde dziecko w tamtym czasie, mając siedem lat. Klasa duża, za duża bo brak kasy/bo bieda/bo Polska rzeczywistość. Diagnozy jeszcze wtedy nie miał, urodził się w latach dziewięćdziesiątych i zacofanie było straszne. Dopiero po kilku latach ze Stanów dojdą do Polski informacje o tej przerażającej dysfunkcji. Do dziś niektórzy nie wierzą, bo nikt im nie wytłumaczył, a ludzie nie mają wyobraźni i trzeba im to rozrysować, co czynię w niniejszym poście. Ja to mam jednak szczęście i tak jak z IWRD dla autystyków, tak też z POMOSTem dla ADHDowców miałam szczęście, bo Gdańsk bardzo z tymi tematami do przodu. Trafiłam do POMOSTu, Patryk został zdiagnozowany, brak wiedzy i ignorancja w szkołach, więc diagnoza na nic się zdała. Nauczycielka Patryka, bardzo ambitna pani, chciała by klasa najlepsza w szkole była, a Patryk psuł jej statystyki. Kręcił się na lekcjach, nie mógł się skupić, bardzo dużo poleceń nie wykonywał, czasem był hałaśliwy, czasem wychodził z sali lub kręcił się po klasie. Nie był agresywny, co często się ADHDowcom zdarza i wcale się im nie dziwię. No i pani gdzieś tam usłyszała o "zwrotkach", ale do końca to chyba nie wiedziała, co  to znaczy i jak to się robi, bo ustawiła mojego siedmiolatka przed tablicą. Przodem do innych dzieci i kazała tym wszystkim dzieciom, jak on tak stał, powiedzieć mu, dlaczego go nie lubią. Dwa razy nie trzeba było powtarzać. Dzieciaki za zgodą pani nauczycielki, obrzuciły ADHDowca błotem. Wczuj się. Zakładam, że jesteś dorosły. twój szef/rektor uczelni/dyrektor szkoły wzywa Cię i stawia przed całym zakładem pracy/uczelnią/szkoła i każe wszystkim powiedzieć za co Cię oni nie lubią. I walą się w Twoim kierunki zjeby/wyzwiska/wyrzygiwania. Zalewa Cie cudza żółć, na forum publicznym, a Ty jak ten skazaniec stoisz i obrywasz tym gównem. A może uda Ci się wczuć jeszcze bardziej. Wyobraź sobie, że to się dzieje, gdy masz siedem lat i dopiero zaczynasz przygodę ze szkołą. 
Patryk nie od razu mi o tym powiedział, jak większość ADHDowców oraz autystyków jest bardzo skryty. Jednak mimo, że nie powiedział trudno nie było się domyślić, że coś bardzo złego w szkole się stało. Patryk codziennie wymiotował, miał biegunkę i bardzo wysoką gorączkę. Przyczyn choroby brak. Fobia szkolna- dziś tak to się nazywa. Przez drugie półrocze prawie nie chodził do szkoły. Zanim jednak to się stało dwoeidziałam się, co się wydarzyło. poszłam do szkoły i zapytałam wprost czy nauczycielka jest normalna, w odpowiedzi usłyszałam:
Pani dziecko jest nienormalne i powinno się go izolować od społeczeństwa.
Odizolowałam od tej wariatki i jej podobnym. Na koniec roku pani kazała mi podpisać informacje w dzienniku, że Patryk nie dostaje promocji do klasy drugiej. mało który rodzic wie, że dziecko w klasach 1,2 i 3 nie może zostać oblane bez zgody rodziców i wymagane jest badanie w Poradni Psychologiczno- Pedagogicznej i decyzja o pozostawieniu dziecka jeszcze raz w tej samej klasie. Jeśli ktoś jest na bieżąco i przepisy się zmieniły proszę o sprostowanie. Napisałam w dzienniku pod jej bazgrołami, że nie godzę się na brak promocji. Zabrałam dziecko ze szkoły i posłałam do innej. W tamtym czasie (teraz nie wiem jak jest, trzeba to zweryfikować) nie można było otrzymać z poradni opinii o potrzebie nauczania zintegrowanego na podstawie diagnozy ADHD. Z czasem wywalczyłam w Poradni taką opinię na podstawie zaburzeń, których Patryk nie posiadał, byle tylko miał tą decyzję. W opinii otrzymał diagnozę zaburzenia zachowania- tylko ja i panie z poradni (którym dziękuję z całego serca) wiemy, że to kłamstwo. Postanowiłam, choć nie było takiej decyzji z poradni, żeby Patryk powtarzał pierwszą klasę w nowym środowisku. Dobrze trafił, bo miał cudowną nauczycielkę, jednak jak ona sama stwierdziła
Ja się na tym znam, dokształcam się, rozumiem, umiem pomóc, ale nasza pani dyrektor jest starej daty.
3 klasę Patryk kończył już w innej szkole. Tam było prawdziwe piekło. Kiedy Patryk kończył 4 klasę zadzwoniłam do Wydziału Edukacji UM i zapytałam wprost:
W jakiej szkole znajdzie się w klasie integracyjnej dla mojego ADHDowca miejsce?
Posłużyłam się moją wiedzą na temat manipulacji, powiedziałam pani, że o niej tak dobrze mówiła pani X i mi ją poleciła, a to wystarczyło, żeby pani z urzędu na głowie stanęła, by potwierdzić jaka jest zajebista. No i miejsce się znalazło, a w tej szkole nauczycielka wspomagająca, taka z powołania. to dzięki Pani Ani Patryk ukończył szkołę podstawową z wyróżnieniem, 3 szóstkami na świadectwie, wygrał wiele konkursów międzyszkolnych, międzywojewódzkich, a także jako dyslektyk ogólnopolski konkurs ortograficzny. Jeździliśmy po całej Polsce odbierać nagrody. Pani Ania mimo, że w szkole dopiero od dwóch lat pracowała, otrzymała dzięki mojemu listowi pochwalnemu do Wydziału Edukacji, Pani Dyrektor szkoły, a także Kuratorium Oświaty, dużą premię i szybki awans. zasłużyła na to, bo tak drugiej oddanej z misją nauczycielki nigdy przedtem ani potem nie spotkałam.  Ta nagroda oczywiście nie była zrozumiała i wzbudziła oburzenie nauczycielek ze starej daty, które nigdy nic takiego nie spotkało :) Gdy Patryk skończył podstawówkę jeszcze długo współpracowałam z Panią Anią, ale już jako prezes fundacji. Pani Ania bardzo była zaangażowana we wszystkie projekty naszej fundacji.
Na koniec taka uwaga
Za moich czasów (a jestem dinozaurem) chorych na zapalenie płuc wkładało się do pieca na 10 zdrowasiek, gdzie pieczony, palony żywcem się wierzchał i darł  wniebogłosy, co świadczyło o tym, ze opętany jest przez diabła. Przeważnie mało kto z tej kuracji wychodził żywy, nie mówiąc już o wyzdrowieniu. To dla tych co pieprzą, ze za ich czasów.... Było i ADHD i autyzm i dysleksja i FAS, tylko mało kto o tym wiedział, a dzieci te były od razu skazane na śmierć. 

Tym jest ADHD!

Pozdrawiam
Victoria




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

To miłe, że Ci się chciało. Jestem wdzięczna za każdą opinię, również tą negatywną, o ile nie tryska jadem.

Szukaj

Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka