Inspiracje, motywacje, prezenty!












Ostatni wpis PinkMOODline


Jest to mój ostatni wpis na PinkMOODline. Dlaczego to tak?
Od długiego już czasu mam swoja domenę i hosting. Dawno tez postanowiłam przenieść ten blog na Wordpress. Napotkałam problemy, bo Google po 20 kwietnia tego roku wprowadził zmiany dotyczące API (cokolwiek to jest) i transfer bloggera na Wordpressa, w sposób wielokrotny opisywany w Sieci, był niemożliwy. Istnieje jednak wtyczka do WP, która świetnie i błyskawicznie sobie radzi z nim. W ciągu paru minut przenosi cały blog z bloggera na WP. Zanim jednak to nastąpiło, walczyłam przez wiele miesięcy :(
Pisze o tym, gdyż ten blog przestaje być przeze mnie prowadzony. Jego dotychczasowa treść jak i kontynuacja jest dostępna pod nowym adresem www.vikanova.co.uk
Zmienia się adres, szablon, platforma, ale jakość i rodzaj treści pozostaje. Zapraszam serdecznie do obserwowania bloga poprzez Bloglovin oraz zapisy do newslettera
Licze się ze strata Czytelników, tak jak przy zmianie szablonu liczyłam się ze strata wielu drogocennych komentarzy. Kto stoi w miejscu, nie idzie do przodu :)

Do zobaczenia na Vika Nova
Czytaj dalej...

Gdy życie da ci cytrynę, ty zrób z niej lemoniadę- Diana



Diana, co chciałabyś powiedzieć o sobie, przekazać Czytelnikom mojego bloga?
Na pewno, żeby rozwijać swoje pasje, zagłębić się w sobie i zobaczyć, co w życiu jest najważniejsze. 
Napisałaś do mnie, że Twoją przeciwnością była Twoja praca. Powiedz mi coś więcej na ten temat, dlaczego tak było?
Nie wiem czy była przeciwnością losu, ale było to coś tak dla mnie ważnego, że nie wiedziałam poza tym nic więcej. Zawsze byłam pracoholiczką, dawałam z siebie w pracy 200 procent, żeby zrobić jak najwięcej, jak najlepiej. Bardzo dużo czasu spędzałam w pracy, potrafiłam pracować po 11 godzin, potrafiłam pracować też w weekendy, bo uważałam, że moja praca jest ważna, że tak trzeba. Zapominając o swoim zdrowiu, że czas na wypoczynek też jest ważny. Byłam tak skoncentrowana na tej pracy, że nie widziałam co jest dalej i nie chodzi o to, że ta praca przysłoniła mi oczy, ale bardziej o moje nastawienie do pracy.
Powiedziałaś o bardzo ważnej rzeczy, o pracoholizmie z powodu, którego okradamy siebie z odpoczynku, przyjemności, mówisz też o zdrowiu.
No właśnie. Ja bardzo dużo pracowałam głosem i co miesiąc miałam zapalenie gardła. Dodatkowo stres, to we mnie siedziało i nie zauważałam tego, ale mój mąż mówi mi: teraz jesteś spokojna, zadowolona, a wcześniej byłaś kłębkiem nerwów, zestresowana, myśląca stale o pracy. Często uciekałam myślami do pracy, spraw do załatwienia, musiałam to odreagować, ale miałam zbyt mało czasu, żeby to zrobić.
 

Napisałaś w emailu, że urodziłaś dziecko i musiałaś pozostać w domu, żeby się nim zająć. Czy fakt, że w Twoim życiu pojawiła się Alicja spowodował zaburzenie tego rytmu i silnej potrzeby pracowania, bycia niezależną?
Byłam gotowa na pojawienie się dziecka, ale nie byłam gotowa, żeby zostać kurą domową (śmiech). Zostanie z dzieckiem w domu, jakby się z tym wiązało. Jestem beznadziejną panią domu, wszyscy którzy mnie znają wiedzą, jak ktoś przychodzi do mnie na kawę spodziewa się, że nie dostanie łyżeczki, cukru czy czegoś innego (śmiech). Musi sam sobie to wziąć lub się upomnieć, bo ja nie pamiętam o tym. Zupełnie nie odnajduję się w takiej roli kury domowej, dbającej o ognisko domowe, zajmującej się dziećmi. To było dla mnie straszne, ja uwielbiam pracować umysłowo, z tym była związana moja praca i strasznie mi tego brakowało. Kiedy byłam w ciąży miałam taką umowę z pracodawcą, że po macierzyńskim powrócę do pracy na zasadzie zdalnej. Moim błędem było to, że nie określiłam czym była praca zdalna dla mojego pracodawcy. Okazało się, że to co innego znaczyło dla mnie, a co innego dla niego.
Tak, ale wydaje mi się, że określenie warunków pracy i tego co oznacza praca zdalna należy do obowiązków pracodawcy. Często jest tak, że przypisujemy sobie błędy, które nasze nie są. Często też niedogadanie warunków pracy po okresie wychowawczym czy macierzyńskim sprawia, że wiele kobiet nie może wrócić do pracy. Tak też było w Twoim przypadku.
Tak, tak było. Okazało się, że te warunki pracy, które zaproponował mi pracodawca są dla mnie nie do przyjęcia. Nie miałam z kim zostawić dziecka, a zdalna praca według mojego pracodawcy to była praca w większej części w firmie, a maleńkiej części w domu. Dla mnie praca zdalna to praca w domu. No i pojawił się cały problem. Pamiętam, że byłam strasznie rozgoryczona, strasznie chciałam wrócić do tej pracy chociaż na mały ułamek. Moje dziecko potrafiło zając się sobą, ja bardzo chciałam pracować, a nie mogłam.
Sklep Diany

Powiedz mi czy, bo na początku to był taki szok: nie mogę wrócić, chcę pracować, chciałam dziecka, ale tez nie spodziewałam się, ze to będzie ode mnie wymagać jakiś drastycznych zmian dotychczasowego życia. Czy z perspektywy czasu to, że nie mogłaś do tej pracy wrócić, okazało się czymś dobrym dla Ciebie?
Myślę, że tak. Zaczęliśmy się z mężem zastanawiać jak damy sobie radę finansowo, jak będziemy układać sobie różne rzeczy. Ja byłam spokojniejsza i myślałam, że jednak to dla dobra dziecka. Nie zostawiłam ją z nianią, bo też się zastanawiałam nad taką możliwością, ale żadna niania nie była wystarczająco dobra (śmiech).
A jakich niani szukałaś, jakie cechy miała mieć idealna, dla Ciebie idealna niania? Wspomniałaś w emailu, ze Alicja jest żywym dzieckiem.
Powinna być inteligentna, cierpliwa, powinna mieć głowę pełną pomysłów, bo niestety moje dziecko właśnie dlatego, że jest bardzo żywe, szybko się nudzi, a kiedy się nudzi to psoci. Jedno wynika z drugiego. Powinna być to osoba młoda, ponieważ obawiałam się, że nikt starszy nie da sobie rady okiełznać jej energii.
Czyli pomysł z nianią upadł, bo żadna nie spełniła Twoich oczekiwań. Co było dalej?
Dalej wzięłam urlop wychowawczy. Pamiętam, że miałam wtedy ogromną złość na pracodawcę, w tej chwili nie są to już te emocje, ale wtedy byłam bardzo zła, więc wzięłam na tyle ile mogłam, najdłużej jak się da. A że ja, tak jak mówiłam już, nie lubię siedzieć bezczynnie, więc zaczęłam rozwijać swoja pasję do szycia, do tego co lubię. Nie siedziałam bezczynnie tylko szyłam, robiłam biżuterię, haftowałam, wszystko przy mojej Ali. Okazało się, że moje dziecko lubi spać przy dźwięku maszyny do szycia. Wyjątkowo, bo ona budzi się na każdy szmer. Pamiętam też, że ona była dzieckiem, które bardzo mało spało. Ona od urodzenia wstaje o piątej rano, codziennie i chodzi dość późno spać ponieważ ma tyle w sobie energii i nie potrzebuje więcej. 
Sklep Diany

W tej chwili prowadzisz blog Diana Art, szyjesz, wytwarzasz rękodzieło, prowadzisz fan page Diana Art i sklep o tej samej nazwie. Prowadzenie bloga szczególnie rękodzielniczego wymaga dużo czasu i zaangażowania. Zdjęcia i ich obróbka, wstawianie swoich dzieł do sklepu internetowego, to wymaga dobrej organizacji. Napisałaś, że trudno jest pracować i jednocześnie zajmować się szaloną czterolatką. Jaki masz przepis na organizację?
Włączenie dziecka do tego co się robi. Ona zawsze była ze mną i musiała podporządkować się do mnie. Na początku, gdy dziecko było małe wielu ludzi pytało: ale jak to, ty ją budzisz? Przecież ona drzemie. Budziłam, bo musiałam jechać coś załatwić, nie mogę teraz siedzieć, mam ograniczony czas. Dla wielu ludzi to był szok, że jak można dziecko obudzić. Ja nie miałam z tym problemu, ona zawsze musiała się dostosować do mnie i ona nie cierpi z tego powodu. Potrafimy się wspaniale dogadać. Kiedy ja gotowałam, ona gotowała ze mną. Kiedy piekłam ciasto, ona była cała usmarowana mąką. Była ze mną, nie nudziła się to po pierwsze i najważniejsze, a ja robiłam co musiałam zrobić. Ala od najmłodszych lat bawiła się tymi szmatkami, które były dla niej najfajniejszymi zabawkami, koralikami. Nigdy nie zjadła mi żadnego koralika, nigdy nie znalazł się w nosie, uchu ponieważ ona od maleńkiego ma z tym styczność. To jest dla niej fajne.
Fajne jest to, co mówisz. Bardzo dużo mam, rodziców nie włącza dzieci do życia codziennego: gotowania, sprzątania itd., które może być świetną zabawą i wspólnie spędzonym razem czasem, ze względu na: bo ja to szybciej zrobię, bo się poparzysz, bo koralik gdzieś sobie wsadzisz. Ze strachu. Dobrze, ze o tym mówisz, bo myślę, ze wiele mam skorzysta z takiego przepisu na organizację i włączanie dziecka/ dzieci do codziennych obowiązków, które dla dziecka nie muszą oznaczać obowiązku, czy jakiejś kary, a właśnie dobrą zabawę. Co spowodowało, jaką misją przewodnią jest to, ze zaczęłaś pisać swój blog?
Misja się zmieniała po drodze. Na początku, jak urodziłam Alę, przeprowadziliśmy się więc zostałam odcięta od znajomych, rodzinę mam bardzo daleko i to był taki kontakt z rodziną, znajomymi. Dodawałam na początku zdjęcia i wszyscy wiedzieli, co u mnie się dzieje. Biżuterię robiłam dużo wcześniej, jeszcze jak pracowałam i to był mój sposób na relaks. Wiele osób oglądało moją biżuterię, kupowało, dostawało w prezencie i jak przeszłam na macierzyńskie to dostawałam emaile: a czy zrobiłaś może nowe kolczyki?, przydałoby mi się coś w tym kolorze, więc, żeby nie odpisywać każdemu z osobna postanowiłam, że założę bloga i na nim będę pokazywać co robię. Na początku znajdowały się na nim zdjęcia okropnej jakości mojej biżuterii. Jak na to teraz patrzę, to te zdjęcia naprawdę były straszne, no straszne (śmiech). Dodatkowo opisywałam zawsze jakiś kawałek mojego życia, opieki nad dzieckiem, jakieś fajne przepisy, które sama wypróbowuję. Jak przemycić dziecku, które nie przepada za mięsem- mięso. Naturalnie się kształtowała jego forma. Zawsze się śmiałam, że jest to blog o codzienności. Kiedy przeczytałam fajną książkę i stwierdzałam, ze fajnie było by podzielić się tym, to o tym pisałam. Jeżeli byłam z dzieckiem na wycieczce i okazało się, że było tam coś fajnego, ciekawego, interesującego, to o tym pisałam.
Sklep Diany

Gdy przeglądałam Twojego bloga to odebrałam go jako blog life stylowy. Jest tam o rękodziele, ale ono nie dominuje Twojego bloga, choć właśnie rękodzieło jest Twoim sposobem na zarabianie. Jest Twoim biznesem.
Gdybym nie prowadziła bloga, nie wpadłabym chyba na pomysł, by swoje rękodzieło sprzedawać gdzieś szerzej. Pisałam tego bloga, uszyłam jakąś maskotkę czy ubranko, zrobiłam biżuterię, robiłam zdjęcie, wrzucałam na bloga. Nie robiłam tego z myślą o sprzedaży, bo to były rzeczy robione dla Ali, dla mnie czy koleżanki, ale zaczęły się do mnie odzywać osoby, pisać czy mogłabym zrobić dla nich takiego kota, bo córka by chciała. To mi pokazało, że są osoby, które poszukują i chcą kupić oryginalne zabawki, robione ręcznie. Od tego właśnie się zaczęło, że pomyślałam o biznesie. Powstał sklep internetowy, który jest na początku drogi, który się cały czas rozwija. Początki były trudne. Pamiętam, że na początku cały czas byłam na minusie, wszystko wydawałam na materiały do tworzenia. Później to się wyrównało, ile zarobiłam tyle wydałam na materiały, a teraz już zarabiam i nie muszę dokładać.
Sklep Diany

To bardzo ważne o czym mówisz, bo wielu ludzi patrząc na to, co ktoś inny osiągnął widzi tylko metę, a nie wie o drodze do tego sukcesu. Żaden biznes nie generuje od początku dochodu. Wymaga dużego czasu i zaangażowania. Z czasem, jak jest odpowiednie działanie i zaangażowanie, przychodzi nagroda w postaci dochodu. Jakie plany na przyszłość? 
Cały czas chce rozwijać bloga i sklep internetowy. Od września córka idzie do przedszkola i będę mieć więcej czasu, a wtedy zajmę się eksportem. Chcę, by moje rękodzieło poszło szerzej w świat. By dotarło do szerszego grona odbiorców. To są plany na najbliższy czas, które chcę zrealizować.
Sklep Diany

Diana- bizneswoman, rękodzielniczka, blogerka, mama, żona.
Czytaj dalej...

Disqus oddawaj moje komentarze!


Ostatnio zmieniłam szablon i wraz ze zmianą zniknęły wszystkie komentarze pod moimi postami. Ponad 100 bardzo wartościowych komentarzy, z czego większość była częścią wspaniałych dyskusji. Żadnych spamów ani hejtów. Odczekałam 24 godziny, bo już tak bywało i nic!
Czytaj dalej...

Zastanów się zanim zjesz sushi.


shusi, ryby, surowe ryby, robaki

Prawie każda ryba ma robaki, a dokładnie nicienie. Ryby morskie, wolno, dziko żyjące mają pasożyty. Jak inne stworzenia na tym świecie, w tym człowiek. Odrobacza się ludzi, psy, koty, świnie, drób, a ryb się nie odrobacza. Chyba, że ryba pochodzi z hodowli, jak niektóre łososie.
Czytaj dalej...

Szukaj

Ładowanie...
Copyright © 2015 pinkmoodline lifestyle blog, rozwój, zmiany, sukces, szczęście | Distributed By My Blogger Themes | Designed By Blokotka